Publicystyka wędkarska

Tarło pstrąga potokowego

Koniec roku, to dla pstrągarzy trudny okres. Co prawda jest sporo alternatywnych ryb, które można łowić w okresie ochronnym pstrąga potokowego, to jednak z utęsknieniem wertujemy zdjęcia z poprzedniego sezonu i liczymy kartki w kalendarzu do kolejnego. Jest jednak i w tym trudniejszym czasie okres w którym można nacieszyć oko, i często zweryfikować rybostan swoich pstrągowych cieków. Są dwa periody w których rzeka zdradza nam więcej niż zwykle i kiedy możemy przekonać się jak na prawdę liczna jest populacja pstrąga, i jak duże ryby woda ukrywa.


Pierwszy taki czas przypada nam maj, a na moich rzekach na przełom maja i czerwca, i jest to rójka jętki majowej. Drugi czas odkrywania przez rzekę swoich skarbów przypada właśnie na okres ochronny dla pstrąga potokowego i jest to oczywiście tarło, które w przypadku tej ryby potrafi być bardzo widowiskowe. Najczęściej przypada ono w listopadzie, choć oczywiście zależy od warunków pogodowych, a w szczególności od temperatury wody.

Miejsce tarła

Pstrągi potokowe potrzebują kilku spełnionych warunków, by ich tarło mogło odbyć się skutecznie. Jednak podstawową sprawą jest miejsce. Kiedy przychodzi czas rozrodu, pstrągi instynktownie ruszają w górę rzeki w poszukiwaniu żwirowego podłoża, które da idealne warunki do złożenia ikry.

Takie warunki są niezbędne dla wylęgu, a konkretnie gwarantują odpowiednią ilość tlenu, którego piaszczyste czy muliste dno po prostu nie dostarczy. To samica wybiera miejsce i to właśnie ona najmocniej się napracuje. Własnym ciałem, częścią ogonową „poprawia” kamienie i buduje gniazda często mocno się przy tym raniąc. Za samica podążają samce, których może być nawet kilka i które niczego budować nie będą, ale muszą być gotowe na ewentualną walkę z pozostałymi samcami, tworząc przy tym piękne widowisko. Warto oddać samcom również, że ich szata godowa jest po prostu przepiękna. Ryby nabierają kolorów, dodatkowo u większych osobników kufa powoduje, że są po prostu dużo piękniej obdarowane przez naturę od samic.

Tutaj ważnym elementem naszego wędkarskiego savoir vivru jest ostrożność. Jeśli regulamin dopuszcza wędkowanie w tym okresie (na większości polskich rzek można w tym okresie łowić sztuczną muchą), to starajmy się unikać takich miejsc. Nie wchodźmy w takich miejscach również do wody lub w ogóle zrezygnujmy z brodzenia, jeśli nie wiemy gdzie możemy się spodziewać tarliska.

Jest miejsce i co dalej ?

Legendy głoszą, że samica pstrąga może złożyć nawet cztery tysiące ziaren ikry, jednak realnie podaje się wartości w okolicy połowy tej liczby. Jedno ziarenko ikry potrafi mieć nawet kilka milimetrów szerokości, jest okrągłego kształtu i ma kolor zbliżony do pomarańczowego. Z zaoczkowanej ikry kilka tygodni później wyklują się małe rybki. Ile ich będzie, to znów względne rozważania. Po pierwsze ziarenka zakopane w żwirze mogą zostać uszkodzone, po drugie zjedzone przez inne gatunki ryb. Dodatkowo też, jeśli w rzece zdarzy się wysoka woda lub zanieczyszczenie, tarło może być zupełnie nieefektywne. W ostatnim czasie głośno było o sytuacji Sanu, gdzie jesienią woda puszczona ze zbiornika prawdopodobnie całkowicie zniweczyła wysiłki ryb.

Kiedy jednak dojdzie do wylęgu, to nie koniec czyhających niebezpieczeństw. Małe rybki, to bardzo atrakcyjna zdobycz większych ryb, w tym również pstrągów. Na początku wędkarskiego sezonu pstrągowego wiedza o tarliskach bardzo się przydaje. Stare ryby ustawiają się w okolicy tarlisk by upolować spływające małe rybki. Często, gdy tarlisko usytuowane jest w dopływie, dorosłe pstrągi ustawiają się przy jego ujściu. Te, którym uda się przetrwać… często już rok później same będą polować na swoich mniejszych kuzynów. Jednak gotowe do tarła będę jeszcze rok później.

Ingerencja człowieka – tarliska

Gdy myślimy o ingerencji człowieka w naturę, to przeważnie mamy na myśli negatywne zjawisko. Niemniej w przypadku tarła pstrąga potokowego budowanie tarlisk czy inkubowanie ikry, to zjawiska pożądane i mające pozytywne odzwierciedlenie w naturze. Niestety negatywna ingerencja człowieka, w tym przemysł, powoduje, że nasze rzeki nierzadko są zamulane i nawet jeśli w rzece występowały miejsca, gdzie pstrągi się rozmnażały, to warstwa naniesionego mułu czy piachu czyni je po prostu nieczynnymi.

Wtedy do akcji mogą wkroczyć pasjonaci z łopatami i grabiami, którzy takie tarlisko mogą wyczyścić lub wysypać na nowo żwirem. Najczęściej są to grupy wędkarzy połączonych w organizacje i stowarzyszenia. Sam miałem okazje epizodycznie brać udział w takich akcjach z ramienia nieistniejącego już Stowarzyszenia Przyjaciół Białej Przemszy. Połączonymi siłami kilku osób, Stowarzyszenie wyczyściło i stworzyło niejedną pstrągową „porodówkę”

Przykład akcji czyszczenia tarliska.
Przykład akcji budowania tarliska na malowniczej rzece Sztoła.

Inkubacja ikry

Z ramienia tego samego Stowarzyszenia miałem okazję brać udział również w inkubacji ikry pstrąga. Stowarzyszenie ikrę pozyskiwało do Pana Józefa Jeleńskiego, który nad brzegiem Raby (notabene kapitalne łowisko) prowadzi hodowle. Ikrę pobraną od dużych, zdrowych samic w sterylnych warunkach należało przewieźć w przygotowane miejsce nad rzeką. Inkubator w którym ikra była sadzona, najczęściej stanowiła zakopana w żwirze plastikowa skrzynka po warzywach. Woda w tym miejscu musiała być czysta i dobrze dotleniona. Niesamowitym uczuciem i dużą satysfakcją była wiosenna obserwacja malutkich rybek pływających w okolicy zakopanej skrzynki. Co ciekawe dorosłe już osobniki wracają na swoje tarło w to samo miejsce, w którym same przyszły na świat.

Relacja z jednego „sadzenia” przez Stowarzyszenie Przyjaciół Białej Przemszy.

Zbliżający się sezon

W tym roku, w moich rzeczkach ryb na tarliskach było wyjątkowo dużo. Świetnie to rokuje przed startem wędkarskiego sezonu. Szczególnie na dwóch ciekach obserwowałem na prawdę duże ryby. Na pierwszy dzień lutego czekam z niecierpliwością, ale i z chłodną głową. Już niejednokrotnie moje wyobrażenia podsycone obserwacją ryb na tarliskach, były boleśnie weryfikowane w sezonie wędkarskim. Tym razem jednak, jeśli sezon znów okaże się trudny, to chociaż popatrzę na zdjęcia pięknych ryb, które podczas tarła udało mi się sfotografować.

Wiara i nadzieja umierają jednak ostatnie. Jeśli już wiem, że w wodzie są duże ryby, to ciężko w sezonie będzie mnie z niej wygonić. Nawet najsprytniejszy króliczek zostaje w końcu złapany 😉

Może Ci się przydać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *