PoradnikSztuczna Mucha

Sposób na lipienia

reklama

Jesień, to czas wielkich łowów. Przed zimą większość rybich gatunków próbuje najeść się trochę „na zapas”. Podobnie jest z lipieniami, które z pierwszymi niskimi temperaturami ruszają intensywnie na żer. Dla muszkarzy lipień, to ryba jesieni. Gdy pstrąg potokowy zaczyna tarło, to właśnie on staje się celem numer jeden. W Polsce jest rybą dość powszechną i można ją łowić w wielu zakątkach kraju, na rzekach małych, średnich i dużych. Dodatkowo lipień jest rybą, dość „wyrozumiałą”. Nie znaczy to oczywiście, że prosto ją złowić, natomiast nie tak łatwo spłoszyć.

Topowym łowiskiem w Polsce (ale również i na świecie) jest San. Odcinek specjalny utworzony na tej rzece kilkanaście lat temu to istny jesienny magnez. Oczywiście łowisko obfituje w piękne pstrągi, jednak wielkie lipienie i ich ilość, to swoisty element rozpoznawczy dla tej rzeki. Łowienie lipieni wcale jednak nie musi kojarzyć się nam z górską rzeką, bo kolejnym świetnym łowiskiem tej pięknej ryby jest Łupawa, która piękne rozlana wije się przez nasze Kaszuby. Ponadto punktowo lipienie możemy spotkać w wielu rzekach na terenie całego kraju, warto więc zasięgnąć języka u miejscowych muszkarzy, bo nie wykluczone, że gdzieś w bliskiej nam okolicy pływają te piękne ryby.

Klasyczne wędkarstwo muchowe, to oczywiście sucha mucha i to powinna być nasza podstawowa broń na jesienne lipienie. Jesień i zima, to okres, który nie koniecznie musi nam się kojarzyć z intensywną rójką owadów, czy też rybimi zbiórkami, jednak wprawne wędkarskie oko, swoje na wodzie jest w stanie dostrzec, a i rójka w tym okresie zdarza się intensywna. Prócz klasycznej suchej muszki, drugi bardzo dobry sposób łowienia lipieni, to nimfa. Zdecydowanie mniej widowiskowa technika, ale nierzadko skuteczniejsza, w obliczu absolutnie martwej powierzchni rzeki.

Sposób na lipienia
Mały ciurek, duże lipienie. Niezwykle trudno je tutaj przechytrzyć.

Sucha mucha

To nic innego jak łowienie na „upatrzonego”. Gdy zbiórki są liczne, to sprawa jest w zasadzie prosta, możemy wybrać fragment rzeki i go obłowić. Jeśli jednak oczka żerujących lipieni są sporadyczne, to swoje łowienie zaczynam od kilkunastominutowej obserwacji wody. Gdy uda mi się wytypować kilka żerujących ryb, to podchodzę blisko tych miejsc i zaczynam łowić. Wtedy bardzo ważnym elementem jest odpowiednie dobranie muchy. Lipienie być może nie są płochliwe, są natomiast bardzo wybredne. Najlepszym sposobem jest po prostu zastosowanie muchy, która będzie jak najwierniejszą imitację tego, co właśnie ryby zbierają.

Dla absolutnych fanatyków powierzchniowej metody łowienia, warto oddać, że sucha mucha potrafi być również skuteczna, gdy na wodzie nie ma żadnej rójki. Wtedy nasza mucha, stanowi łakomy kąsek, a my liczymy na tzw. „wymuszoną” reakcję ryby.

Sprzęt

Sprzęt może być delikatniejszy niż do połowu pstrągów. Najodpowiedniejsze będą krótkie i lekkie wędki w klasie 3 i 4. Ta lekkość ma znaczenie w kontekście ilości wymachów, które będziemy wykonywać podając i susząc muchę. Linkę pływającą dobieramy do kija, kołowrotek musi spełniać tylko jedno zadanie – musi mieć precyzyjny i płynny hamulec.

Cały zestaw zakończymy przyponem konicznym, najczęściej stosuję takie o długości wędki. Przypon koniczny charakteryzuje zmniejszająca się średnica żyłki, jego początek (ten który dowiązujemy do sznura) jest znacznie grubszy od tego, który łączymy z muchą. Bezpieczną średnicą, taką, która przyniesie nam brania i taką, która da nam szansę zaciąć i wyholować ładną rybę jest zakres o okolicy 0,12 – 0,14 mm.

Praktyczna rada: jeśli nie jesteś upartym zwolennikiem suchej muchy, użyj bardziej uniwersalnego kija. Od lat idę tutaj na kompromis między suchą muchą i nimfą, i stosuje kij o długość 9 stóp i w klasie 5. Kiedy mam ochotę łowić na suchą, to jest to zdecydowanie możliwe, utrzymując względny komfort. Kiedy chcę przejść na nimfę, to taki kij również daje mi taką możliwość. Kij o takim parametrze pozwala również użyć streamera.

Nimfa

To metoda, która kojarzy mi się z latami dzieciństwa i rzeczną przepływanką. Te metody mają ze sobą dużo wspólnego, są i tacy (trochę złośliwi), którzy twierdzą, że te metody odróżnia tylko przynęta. Od suchej muchy łowienie nimfą odróżnia przede wszystkim partia wody w której prowadzimy przynętę. Nimfę prezentujemy najczęściej nad dnem lub wyżej, bo jest to po prostu przynęta tonąca. Rozróżniamy dwie metody nimfowe – krótką i daleką. Krótka to łowienie niemal spod nóg, daleka, to łowienie z dystansu.

…krótka

W przypadku tej pierwszej zachęcam do stosowania metody żyłkowej. Stosujemy tutaj długi odcinek żyłki (maksymalnie dwie długości kija – reguluje to Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb), który znacznie urealnia zachowania naszych much pod wodą. Sznur z racji swojej wagi może nadawać nienaturalne ruchy naszym przynętą i już przy małym wietrze może np. wyciągać nam nimfy do powierzchni.

Dobrą praktyką jest zastosowanie kolorowego odcinka grubszej żyłki, którą dowiązujemy z jednej strony do sznura, z drugiej strony dowiązujemy do niej odpowiedniej ilości przypon. Ta odpowiednia długość zależy oczywiście od głębokości łowiska. Należy wymierzyć to tak, by kontrolować i obserwować kolorowy odcinek żyłki w miejscu, gdzie wchodzi on do wody, uzyskując jednocześnie możliwość prowadzenia w tym układzie przynęt zaraz przy dnie.

Łowimy blisko siebie, niemal pod nogami, dlatego staramy się zachodzić ryby od ogona, szczególnie, gdy łowimy w mniejszych rzekach. Dryf przynęt kontrolujemy napiętą żyłką, a każde nienaturalne zachowanie – przytrzymanie, przytopienie, szarpnięcie kwitujemy zacięciem.

Idealnym rozwiązaniem do tej metody jest długi kij. 10, 11 a na nawet 12 stóp, nie będzie tutaj przesadą. Jeśli jednak chcemy mieć nad wodą jeden uniwersalny kij, to odsyłam do praktycznej wskazówki o której pisałem wyżej.

Sposób na lipienia
Lipień zapięty pod nogami na krótką nimfę.

i „daleka”

W tej technice spora część sznura leży na wodzie. Istotnym tutaj, tak jak w wypadku krótkiej nimfy, jest to, by nasze nimfy dryfowały naturalnie, dlatego musimy pilnować, aby sznur miał jak najmniejszy impakt na ich spływ. Tutaj długość przyponu i siła nurtu będzie wyznacznikiem tego, jak głęboko będziemy prowadzić nasze przynęty. W przypadku łowienia lipieni pamiętajmy o tym, że przypon musi być cienki, a nimfy małe. Czasami nawet na hakach z zakresu 18-22.

Sposób na lipienia
Lipieniowy przyłów. Przyznaje, spodziewałem się po tej nimfce, że może dać tęczaka.

Etyka

Pamiętajmy, by nad wodą zawsze mieć ze sobą duży podbierak. W okresie jesiennym uważajmy na pstrągi potokowe. Jeśli taki już trafi nam się na drugim końcu zestawu, to uwolnijmy go w wodzie. Na pewno zwiększy to jego szanse na skuteczne tarło. W miarę możliwości rezygnujmy też z zadziorów, a jeśli w łowisku występują duże ryby, to dostosujmy do tego grubość przyponu.

Jesień, to nie musi być czas postu dla pstrągarzy. Muchówki w dłoń i nad wodę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *