SpinningWędkarskie opowieści

Pstrągi 2021: Podsumowanie sezonu

To już na prawdę koniec. Kolejny rok zleciał mi bardzo szybko. Za szybko, i choć tak na prawdę będę pisał tutaj o tym, że kolejny sezon pstrągowy za nami, to mamy już połowę września i nawet się nie obrócimy, a przywitamy nowy rok, tak jak przecież dopiero przed chwilą witaliśmy nowy sezon.
Pstrągi 2021 na pewno z kilku powodów zostaną w moim kalejdoskopie wspomnień na dłużej i nie chodzi tutaj nawet o to, że był to pandemiczny rok, ale przede wszystkim o to, że połowiłem sporo dużych ryb i całościowo trzeba sklasyfikować ten sezon za bardzo udany. Ale nie tylko to tak mocno wyróżniało ten rok na tle innych.


Trudny początek


Na prawdę trudny. Początek roku, przez pierwszy kwartał, a nawet przez trochę dłużej było na prawdę zimno. Tak typowo dla naszego umiarkowanego klimatu. No właśnie – typowo? Co dziś dla naszego klimatu jest typowe? Od kilku lat w marcu przechodzi przez Polskę pierwsza fala wiosny z kilkunastostopniową temperaturą, ale nie tym razem. Od początku roku mróz, śnieg i tak do świąt Wielkiejnocy. Po świętach bardzo powolny i spokojny start wiosny. Wszystko budziło się później. Później na dobre obudziły się też pstrągi.

Pstrągi 2021: Podsumowanie sezonu
Zaczęło się prawdziwym chudzielcem, choć ryba ma około 45 cm. W siarczystym mrozie i przenikliwym wietrze, to była duża radość.

Mimo wszystko swojego pierwszego ładnego pstrąga złowiłem dość szybko. Siarczysty mróz odbierał mi tego dnia ochotę na łowienie, a ryba w okolicy 45 cm była jedyną zdobyczą podczas całodziennej wędrówki. Jak się później okazało była to zapowiedź dobrego sezonu, ale i całkiem niezłej zimy i wiosny, bo na kolejnego pstrąga czekałem krótko, do kolejnego wypadu nad rzekę. Ta ryba była już znacznie większa, i tak raptem po kilku dniach lutego zaliczyłem już pierwszego pstrąga powyżej pół metra. Co ciekawe, każdy kolejny wyjazd przynosił mi kolejną rybę. Przeważnie miałem jedno branie, które kończyło się „dobrym” pstrągiem na brzegu.

Pstrągi 2021: Podsumowanie sezonu
Pierwszy pięćdziesiątaka w sezonie. Potem sezon „rozhulał” się już na dobre. Zwróćcie uwagę na blizny na ciele ryby. Większość ryb tej wiosny łowiłem właśnie tak „oznaczonych”. Sroga zima równa się dużej ilości kormoranów nad rzeką, swoje robią też wydry, których mam wrażenia jest coraz więcej nad naszymi wodami.

Wiosna


Paradoksalnie kiedy na wiosnę i w lato pstrągi zrobiły się aktywniejsze, to trudniej było mi wypracować branie dużej ryby . Nad jedną ze swoich rzeczek potrafiłem przerzucić dziennie po około 50 ryb i raczej nie przekraczałem długości 35 cm. Nie bez znaczenia była tutaj zapewne plaga niskich stanów wód, która przetoczyła się przez Polskę i zakończyła dopiero w przedostatnim tygodniu sierpnia.
Przez wiosnę miałem jednak kilka pięćdziesiątaków i czterdziestków na kącie, ale na tym (prawie) koniec pięknych pstrągów z tego sezonu. W maju dołowiłem jednego pięćdziesiątaka.

Cóż to była za historia

Od rana do godziny jedenastej uwiesiło mi się kilka drobnych pstrągów i piekielne słońce zmęczyło mnie ma tyle, że postanowiłem wracać do domu. Po drodze zatrzymałem się na stacji benzynowej po wodę do picia i coś tknęło mnie, żeby jednak wrócić nad rzekę. Przy pełnym słońcu, niskiej wodzie, na dużą białą gumkę strzelił stojąc na samym środku ciurka. Piękna, waleczna ryba. Silny tak, że dawałem mu nawet 60 cm. Po tej rybie, choć byłem już spełniony, to jednak łowiłem już do końca dnia.

Pstrągi 2021: Podsumowanie sezonu
Były też tęczowe przyłowy! Na kiju wariat!


Kolejna piękna ryba, to trochę mniejszy pstrąg, ale pod kątem ubarwienia, to była ryba sezonu. Historia podobna do tej wcześniejszej. Znów nałowiłem się mniejszych ryb do bólu, kilka razy zmoczył mnie deszcz i znów byłem w odwrocie do samochodu. Do samochodu jednak szedłem miejscówka po miejscówce, licząc na jakikolwiek kontakt z dużą rybą. Ryba zaatakowała obrotówkę prowadzona z prądem, stała w warkoczu za przytopionym konarem. W tym przypadku wielkość ryby i jej waleczność zeszła na drugi plan. Ryba przepięknej urody!

Pstrągi 2021: Podsumowanie sezonu
Najpiękniejszy pstrąg sezonu. Relacja wielkości do wyglądu idealnie się tutaj zgrały.


Kleszczowa przygoda

Na kolejnym wypadzie ryby, okoliczności i natura dosłownie mnie sponiewierały. Ryb złowiłem bardzo dużo, nad wodą spędziłem bite 12 godzin, jednak żadna ze zdobyczy nie przekroczyła 35-38 cm. Nie to jednak było po tej wycieczce było moim największym zmartwieniem. Podczas jednej z kilku burz, które tego dnia przetoczyły się nade mną, postanowiłem zdjąć koszule, aby po prostu wykręcić tkaninę przemoczoną deszczem. Grzmoty były tak intensywne, że ze strachu schowałem się w bujnych i gęstych krzakach, i tą moja nagość oraz fantazje o schronieniu wykorzystał kleszcz. Niby nic poważnego, bo chociaż w moim trzydziestokilkuletnim życiu był to pierwszy kontakt z kleszczem, to jednak jest to zjawisko tak powszechne, a procedura postępowania tak pospolita (wyjąć, zabić, zapomnieć), że któż by się tam kleszczem przejmował. No, ale w tym przypadku „nic poważnego” było na prawdę na niby. Dwa tygodnie później, dzień przed wyjazdem na Dunajec, do objawów, które miałem już kilka dni doszła tak wysoka gorączka, że nie miałem już wątpliwości – przytrafiła mi się jakaś infekcja, a kolejne objawy naprowadziły mnie na trop boreliozy i zamknęły w szpitalu na długie dwa tygodnie. Tak, moi Drodzy Czytelnicy z kleszczami nie ma żartów. Warto się oglądać, macać i reagować natychmiast.

Sierpień w ujęciu video. Sporo ryb i pstrągowe lato w pełni.


Sierpień upłynął pod znakiem wielu małych i średnich pstrągów, a na ostatnią piękną rybę było trzeba mi czekać do ostatniego dnia sezonu. I tak, jak przez cały sezon była susza i niżówki , tak 31.08 zastałem wodę niemal powodziowa (ciężko nazwać ja nawet wysoką, skoro odcinkami wychodziła z koryta). Lubię takie warunki, gdy woda jest wyższa i lekko tracona. Faktem jest, że bardzo w łowieniu przeszkadzają wtedy płynące liście i inne farfocle niesione przez wodę, jednak ja mam wrażenie, że w takich warunkach duże klamoty tracą trochę na swojej czujności. Tutaj miałem wrażenie, że takie warunki wykluczają kontakt z rybami – woda była po prostu za wysoka. Wiara i przeczucie mnie jednak nie zawiodły, niesiony instynktem i siłą woli zapinam w końcu pięknego, ponad półmetrowego. Na dużej wodzie, duży pstrąg, to duża frajda. Działo się!


Pięknymi kropkami, tej pięknej ryby zaznaczyłem koniec tego sezonu. Pięknego sezonu! Ostatni taki, z tyloma dużymi rybami trafił mi się w 2016 roku. Mam nadzieję, że na kolejny taki nie będę musiał czekać znów pięć lat. Byle do lutego !

Może Ci się przydać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *