Relacje z nad wodyWędkarstwo podlodowe

Pstrągi 2021 – Łowisko Moszczanica

Łowisko Moszczanica znajduje się na obrzeżach Żywca. I choć, jak to zwykle bywa w wypadku takich łowisk, jest to wykopana duża dziura w ziemi zalana wodą, to ma w sobie coś niezwykłego. Po pierwsze łowisko otaczają piękne (szczególnie zimą) Beskidy, po drugie zbiorniki są naprawdę obficie zarybione, po trzecie Właściciela to przemili ludzie i prawdziwi Gospodarze. Miejsce to słynie przede wszystkim z modnej ostatnim czasy gałęzi wędkarstwa, jaką jest Trout Area. Rozgrywane są tutaj liczne zawody w tej dziedzinie, ponadto łowią tu również muszkarze i na zbiorniku obok wędkarze całkowicie rekreacyjni – od bacika po gruntówkę. Zbiornik, który zarybiany jest pstrągami tęczowymi, to również arena grubych podlodowych łowów, o ile tylko pogoda na to pozwoli…

Filmowa relacja z opisywanego wyjazdu. Trochę szerzej opowiedziane, a przede wszystkim można zobaczyć jak te ryby wariują pod lodem

Nad zbiornikami umiejscowione są również sanitariaty. Jest toaleta z prysznicem. Ponadto jest sklepik wędkarski, gdzie kupimy podstawowe akcesoria i przynęty. Na miejscu możemy również zakupić ryby, czy też napić się kawy bądź herbaty. Licencja kosztuje 40 zł bez prawa zabierania ryb i 60 zł z prawem zabranie dwóch ryb, których jednak wymiar nie może przekraczać górnej granicy. W ten sposób na łowisku chroni się okazy, które potem dają nam tyle zabawy podczas łowienia, a dzięki takim zasadom jest sporo dużych ryb.

Pstrągi 2021 – Łowisko Moszczanica
Zaplecze sanitarne, wiata biesiadna i sklepik na brzegu łowiska.

Z racji swojego podgórskiego pochodzenia wydawać by się mogło, że łowienie spod lodu możliwe jest tutaj co rok, niestety nie jest to jednak regułą. W tym roku też dość długo czekaliśmy na dobre warunki, bo chociaż mroziło przez kilka dni już mocno, to obfite opady śniegu nie pomagały pokrywie lodowej nabierać masy. W końcu jednak nastał ten moment i nie mogło być innej decyzji, jak dzień wolnego i start do Żywca, tym bardziej, że zapowiadali już mocną odwilż, dokładnie taką w naszym polskim stylu, czyli jednego dnia dziesięć stopni poniżej zera, dwa dni później już plus dziesięć. Na łowisku pojawiliśmy się w poniedziałek, mieliśmy trochę obaw czy po weekendzie ryby nie będą przekute i ilość wywierconych dziur jaką zobaczyliśmy na tafli pozwalała nasze obawy uznawać za stosowne.

Szybko się zaczęło

Po wywierceniu kilku dziur wokół pomostu z lekko drżącą rękę zaczęliśmy łowić. Mieliśmy nadzieję na grube łowienie. Raz już na tym łowisku nałowiliśmy się do syta, ale raz też niemal zeszliśmy o kiju. Założyłem małą złotą mormyszkę, na hak malutki miękki pellet Dynamite Baits 4 mm i całość spuściłem do dziury nad dno, które było jakieś 1,2 m pode mną. Rozpocząłem od delikatnej pracy mormyszką, pierwsze branie nastąpiło podczas zatrzymania mormyszki na dłuższą chwilę i ryba od razu była duża. Dobry, ponad półmetrowy tęczak szalał ładnych kilka minut, a ja czułem właśnie to, po co tutaj przejechałem. Hol tych ryb spod lodu to wspaniała zabawa. Chwilę później gruby pstrąg pozował już do zdjęć, a ja mogłem zaliczyć już wyjazd do udanych.

Pstrągi 2021 – Łowisko Moszczanica
Ryba długości wędki ? Tak, na Łowisku Moszczanica jest to możliwe.

To był dopiero początek

Kilka minut później łowię kolejnego pstrąga. Sporo mniejszy i poddał się bez walki, ale sztuka jest sztuka. Następne branie nastąpiło, kiedy odłożyłem wędkę i nieruchomo leżała na lodzie. Połączyłem fakty, bo co prawda dwie wcześniejsze ryby złowiłem z ręki, to jednak branie nastąpiło kiedy zaprzestawałem pracować wędką. Zacząłem łowić na klasycznego „lenia”. Opuszczałem mormyszkę do przerębla i odkładałem wędkę. Brania były systematyczne i dość zdecydowane. Działo się. Łowiliśmy rybę za rybą. Po jakimś czasie jedynie rozmiar ryb przestał nas satysfakcjonować. Wędkarze, to jednak wybredna rasa. Gdyby ryby nie brały, to byśmy z każdą rybą ogłosili duży sukces. Kiedy jednak ryby brały non stop, to zaczęło nam się to… nudzić.

Gdzie są pięćdziesiątaki?

Wierciłem nowe dziury, zmieniałem głębokość i ciągle łowiłem podobne ryby, których rozmiar rzadko przekraczał 40 cm. Kiedy w końcu zapiąłem pięćdziesiątaka, to mi spadł, kolejny wyprostował hak. Być może będzie to nie do wiary, ale każda kolejna krótka ryba po prostu mnie irytowała. Gdy nagle zaczął padać deszcz i ruszyły mocniejsze porywy wiatru, brania ustały. Był to pretekst do wywiercenie kilku nowych dziur i ponownego wzięcia wędki do ręki. Praca mormyszką szybko odczarowała wodę i to od razu ładną rybą. Piękny teczak pobrał przynętę nieco wyżej nad dnem i pod lodem rozgorzała prawdziwa wojna.

Pstrągi 2021 – Łowisko Moszczanica
Na zdjęciu Tomek, który łowił inaczej. Stosował kukurydzę, wielką mormyszkę i… łowił ładne ryby =)

Na tęczaki spod lodu zawsze nawijam minimum 50 m fluorocarbonu, gdyż odjazdy potrafią być energiczne i ryba potrafi wyjąć z kołowrotka kilkanaście metrów żyłki. Stosowanie fluorocarbonu jest znów istotne ze względu na ostre krawędzie przeręba. Podczas takiego holu istnieje duże ryzyko przetarcia zwykłej, cienkiej żyłki. Najtrudniejsze jednak dopiero przed nami, bo dużą rybę trzeba jeszcze z małego otworu w lodzie wyciągnąć na lód. Tutaj sprawy nie ułatwiają zgrabiałe ręce i śliska ryba, której głowa ledwo mieście się do otworu. Chwyt musi być pewny, a ryba daje nam często na to tylko ułamek sekundy. Do takiego łowienia lepiej stosować dłuższe wędki, które będą miały oznaczenia minimum Medium, ważne jednak, aby też nie były zbyt sztywne, bo długość kija i jego spolegliwość ma nam dać amortyzację podczas holu.

Wyłowieni do bólu

Mój kompan łowił nieco grubiej, stosował większą mormyszkę i na hak zakładał kukurydzę. Nie robiło to żadnej selekcji wśród ryb. Brały z podobną częstotliwością, jednak nieco trudniej było mu zaciąć. Co ciekawe w okolicy dwóch wędkarzy łowiło na ochotkę i widać było, że pstrągi zdecydowanie mniej gustują tego dnia w przynętach żywych. Mieli brania, ale znacznie mniej. Siła pelletu nie była dla nas zaskoczeniem, w końcu prawdopodobnie przez większość życia, te ryby właśnie tym są karmione.

Pstrągi 2021 – Łowisko Moszczanica

Przed wieczorem przyszło apogeum żerowania ryb. Brały w każdym wariancie, mormyszka mogła skakać, leżeć, mogła też nie posiadać założonej przynęty. Na łowisku Moszczanica przeżyliśmy prawdziwe eldorado. Złowiliśmy grubo ponad pięćdziesiąt ryb z czego kilka ryb znacznie przekroczyło pół metra. Każdemu, kto w swojej okolicy posiada łowisko zarybiane tęczakiem zachęcam aby, kiedy przyjdzie zima, spróbował łowienia tych niezwykle walecznych ryb pod lodem. Gdy tęczaki żerują, przynęta ma często drugorzędne znaczenie, a wtedy możemy dotknąć wędkarskiego nieba. Szkoda tylko, że w całej tej sytuacji, co roku jesteśmy na łasce Pani Zimy.

Może Ci się przydać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *