PoradnikSpławik

Liny z zarośniętych zbiorników

Łowienie linów

Kiedy byłem małym chłopcem przeglądałem Wiadomości wędkarskie i czytałem artykuły o łowieniu linów. Była to magia dla początkującego wędkarza. Zasiadki w ciszy, pomiędzy trawami, nęcenie miejsca ciętymi rosówkami i wyczekiwanie na długie , powolne brania. Zasypiałem z gazetą pod poduszką, a w głowie rodziły się różne scenariusze , które mogą się przydarzyć na łowisku. Tak w mojej głowie zrodziła się moja pasja łowienia linów na zarośniętych zbiornikach .

Lipiec to doskonały miesiąc do łowienia zielonych “traktorów” jak to nazywa liny mój syn ze względu na ich sposób walki po zacięciu. Ryba po prostu jedzie w trawy jak traktor przez wysoka trawę 😉 Są zaraz po tarle i dość mocno zaczynają żerować. Szczególnie dobrym okresem są burzowe lipcowe dni. Gdy w nocy jest burza to możemy być pewni , że rano będą żerowały intensywnie. Jest pomiędzy tym jakaś dziwna zależność, którą obserwuję od lat. Pierwszy okres żerowania gdy “dusi”przed burzą , drugi okres po burzy gdy jest takie “świeże” powietrze i wtedy widać ruchy ryb na wodzie. 

Jak wybrać łowisko na lina?

Najważniejsze jest odnalezienie łowiska odpowiedniego do łowienia dużych ryb, bo tylko takie nas interesują. Przede wszystkim szukamy starych zbiorników, minimum 20 letnich, Liny rosną powoli , a największe okazy są tam , gdzie ludzie zaglądają rzadko. Ryby mają spokój i mogą sobie spokojne rosnąć. Bardzo ważne jest to, żeby zbiorniki były zarośnięte. Trzcinowiska i roślinność zanurzona to wyznaczniki miejsc linowych im więcej tym lepiej. Najtrudniejsze są liny w grążelach, ze względu na twarde “kotwice” liści. Ryby mają w nich doskonałe schronienie, ale po zacięciu mają możliwość zerwania o twarde łodygi każdego przyponu.

Liny z zarośniętych zbiorników
Idealne miejsce na złowienie lina.

Osobiście lubię łowić je przy trzcinowisku w oczkach pomiędzy rogatkiem, moczarką i inną roślinnością, która pływa i nie ma trwałego ukorzenienia. Ważne jest to dlatego, żeby ryby czuły się bezpiecznie, a po zacięciu nie miały o co zerwać naszego dość delikatnego przyponu. Lubię je łowić na łowiskach z trudnym miękkim dnem, gdzie widać ich trasy zerowania. Grzebiąc w mule uwalniają bąble gazu i dzięki temu możemy je obserwować na powierzchni i trafnie wytypować miejsca żerowania. 

Często gdy poszukujemy takich miejsc bierzemy tyczkę i gruntomierz. Szukamy granicy mulistego  i twardego dna . To idealne łowisko do prezentacji naszej przynęty i zanęty. Najlepszy jest muł max 5 -10 cm.  Jak to zbadać? Bardzo prosto. Przeszukujemy gruntomierzem 30-40 g  łowisko puszczając go w muł z pewnej wysokości. Wbija się i czujemy pewien opór przy wyciąganiu. To oznacza że dno jest muliste. Wbijamy mocno gruntomierz i patrzymy na poziom lustra wody względem spławika na żyłce i zaznaczamy go . Zmieniamy gruntomierz na lekki 5 g z płaskim spodem, delikatnie kładziemy go na dnie i odznaczamy poziom lustra wody względem spławika. Różnica pomiędzy poziomem lustra przy gruntomierzu ciężkim wbitym, a lekkim położonym na dnie to głębokość mułu na dnie. 

Jak nęcić lina?

Kolejna sprawa to nęcenie. Liny łowimy na grząskim dnie dlatego używamy zanęt o grubej frakcji wymieszanej z ziemią torfową i wiążącą w proporcji jeden do jeden. Umożliwi to rozłożenie zanęty po powierzchni dna i zmusza ryby do intensywnego poszukiwania większych kąsków . Moja ulubiona zanęta to Top Gold Matchpro “Lin Karaś”, ma grubszą frakcję i bardzo przyjemny naturalny, lekko ziołowy aromat. Liny go uwielbiają. Jeżeli chcę je pobudzić do żerowania dodaje płociowe, tak płociowe ziółka Top Aroma Roach. Mieszanka ta pobudza nie tylko piękne płocie , ale też duże liny. Wstępnie podaje 6-8 kul wielkości pomarańczy ze śladową ilością przynęt. 

Przynęty na lina

Przynęta – najczęściej używam kukurydzy, ryby zajadają ją z pasją, a sama kukurydza jest przynęta selektywną i pozwala nam ominąć wszędobylskie wzdręgi i inne małe ryby, które towarzyszą linom w ich naturalnym środowisku. Bardzo dobre są też kawałki rosówek, które działają podobnie.

Zestaw na lina

Zestaw – łowię wędką z kołowrotkiem , klasyczną matchówką 3,90 metra o parabolicznej akcji z klasycznym kołowrotkiem w rozmiarze 3000-4000 metodą na “pellet waggler” czyli po polsku na spławik przelotowy z obciążeniem umieszczonym w 90 procentach pod spławikiem i jedną, maksymalnie dwiema śrucinami sygnalizacyjnymi przy przyponie.

Żyłka główna 0,18-0,20 Team Match Matchpro, przypon 0,13-0,15 M1 o długości 30 cm zakończony mocnym kutym hakiem w rozmiarze 12-14 – takim, żeby swobodnie pomieścił 1-2 ziarna kukurydzy lub mały kawałek rosówki. Przypon leży w całości na dnie ,a śrucina znajduje się 1-2 cm nad dnem. Umożliwia to stabilizację przyponu na dnie.

Jak bierze lin?

Liny nie lubią poruszającej się przynęty, lubią sobie kilkukrotnie spróbować , zostawić , powrócić do przynęty. Jako spławik używam 4 g przeźroczystego spławika “Puddle Chucker” z dociążeniem pod nim. Blokuje go śrucinami i montuje na stałe , bez możliwości przesuwania po żyłce. Co jakiś czas donęcam kilkoma ziarnami kukurydzy z procy. Z czasem ryby się uczą , że każde charakterystyczne plum to spadające jedzenie. 

Branie to lekkie uniesienie spławika, drgnięcia, mocniejsze podniesienie i klasyczny odjazd. 

Walkę ciężko opisać słowami, to niesamowita adrenalina , szczególnie kiedy łowimy ryby powyżej 45 cm. Są piekielnie mocne, silne, potrafią znaleźć wszystkie zaczepy, znają każdy zakamarek i na pewno z tej znajomości pola walki skorzystają. Trzeba holować je najbardziej forsownie jak tylko się da, a wędką kontrować kierunek ucieczki ryby – najlepiej gdy nasz przeciwnik zajmie się nurkowaniem w dno i nie ucieka na boki. Wtedy nie musimy się martwić o zerwanie ryby w zaczepie, a nasz zielony wojownik zmęczy się uginaniem kija.

Gdy podbierzemy lina oczom ukazuje się piękna ryba z wspaniale rozwiniętymi płetwami , bardzo muskularna, szczególnie samce z powyginanymi płetwami i proporcjonalnie większą głową. Ich ubarwienie jest zależne od środowiska w jakim żyją. Im więcej roślinności i ciemniejsza jest woda tym ryby są bardziej czarne, aż do tzw “smoluchów” czarnych jak noc podczas nowiu.

Liny z zarośniętych zbiorników

Bardzo ważne podczas łowienia linów jest spokój i cisza na łowisku. Nie można łamać krzaków, hałasować na brzegu. Duże liny to ostrożne ryby i każdy dźwięk z brzegu znacznie zmniejsza szanse na branie. 

Po złowieniu szybko robimy sesję zdjęciową z naszym “foto modelem”. Lin to jedna z najlepszych ryb do fotografii. Ma piękne kolory i grzecznie pozuje. Kontrast zielonego tła lasu i czarno-zielony wojownik to połączenie doskonałe.

Liny z zarośniętych zbiorników
Liny z zarośniętych zbiorników
Piękny lin z naszego zarośniętego zbiornika.

Wypuszczamy nasze leśne skarby i mamy ogromną radość gdy wiemy, że w naszych “tajnych” łowiskach pływają ryby mające już ponad 50 cm i gdy wrócimy tu za rok o tej samej porze będziemy mogli kolejny raz wyśrubować nasze rekordy 😉

Może Ci się przydać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *