Spławik

Wędkarstwo sportowe, czyli co to takiego?

Dominuje powszechna opinia, że wędkarstwo to rekreacja i hobby, które ładuje nasze życiowe akumulatory. Jest jednak grupa wędkarzy, dla których to coś więcej. Są wśród nas, wędkarzy tacy, którzy traktują to jak sport. Osoby zupełnie niezwiązane z wędkarstwem zawsze po tych słowach kręcą głowami z niedowierzaniem bądź rozweseleni uśmiechają się od ucha do ucha. Co więcej, nawet dla społeczności wędkarskiej, wędkarz sportowy kojarzy się z osobą uganiającą się za drobnymi rybkami i z toną sprzętu zapakowanego pod sam dach samochodu.

Co wzbudzi większy zachwyt sąsiadów? Sto rybek wielkości palca czy jeden 3 kg karp? Odpowiedź jest prosta… ale nie dla wędkarzy sportowych 😉

W 2020 roku będę obchodził swój mały jubileusz, kiedy wędkarstwo zacząłem traktować jako sport, jako coś więcej niż „wypad” na ryby. Na swoim przykładzie, skupiając się na metodzie spławikowej, postaram się Wam pokazać, że wędkarstwo i sport nie jest przypadkowym splotem niepasujących do siebie słów, a każdy wyjazd na ryby śmiało można nazwać formą treningu.

Zima, czas zadbać o kondycję

Są dwa typy wędkarzy sportowych –  pierwszy łowiący przez cały czas, bez względu na pogodę i metodę połowu. Po skończonym sezonie spławikowym łapią spinning w dłoń i polują  na okazałe drapieżniki. Natomiast gdy przychodzi zima i pojawia się lód, do ręki trafia bałałajka, która przecież może być świetnym treningiem wędkarskiego refleksu. W taki sposób łowimy przez cały rok, mamy ciągły kontakt z rybami, możemy się doskonalić na wielu płaszczyznach „wędkarskiego fachu”. Ja jednak należę do drugiego typu wędkarzy, chyba jednak mniej licznego. Potrzebna mi jest przerwa od łowienia, a mój okres roztrenowania trwa około 2-3 miesięcy. Spójrzmy teraz na inne sporty: piłka nożna, koszykówka, skoki narciarskie czy tenis. Nawet jeśli nie ma tam okresu tzw. roztrenowania między sezonami, to już konieczna jest ta wakacyjna (chociaż nie zawsze w miesiącach lipiec-sierpień) przerwa, gdzie przynajmniej pod względem fizycznym należy być z dala od swojej sportowej profesji. Co taki okres odpoczynku od sportu daje? U mnie jest to tzw.”głód”, a przez pierwsze miesiące niemal zupełnie nie występuje u mnie zmęczenie sezonem, które zawsze może nas dopaść, szczególnie gdy osiągane wyniki odbiegają od naszych oczekiwań.

Odpoczynek od aktywnego łowienia nie oznacza jednak czasowego rozwodu z wędkarstwem. To doskonały czas na przygotowanie swojej kondycji, a w moim przypadku chodzi głównie o wzmocnienie mięśni pleców. Oczywiście dotyczy to osób, dla których aktywność fizyczna skończyła się na szkolnym WF-ie 😉

Spacer Farmera

Sportowe wędkarstwo spławikowe to spore obciążenie dla naszych pleców. Ja najbardziej skupiam się na mięśniu czworobocznym, aplikując sobie odpowiedni zestaw ćwiczeń, jednak nie zapominając zupełnie o innych partiach mięśni. Przygotowanie fizyczne w okresie zimowym jest dla mnie bardzo ważne, po odpowiednim przepracowaniu tego okresu mam znacznie przyjemniejszy sezon, a moja wydolność fizyczna podczas zawodów jest większa. Dobra kondycja, siła i wytrzymałość zawsze może być też przydatna podczas „spaceru farmera”. Legendarne ćwiczenie strongmanów jest czasami elementem… zawodów wędkarskich. Nie zawsze jest możliwość dojechania samochodem na same stanowisko, a często jesteśmy zmuszeni łowić w znacznej odległości od parkingu. Wtedy pozostaje nam donieść cały sprzęt na stanowisko, przeważnie przy użyciu systemów transportowych, jednak nawet mimo tego udogodnienia taki spacer odbiera nam sporo sił. Często bywa tak, że na niecałe dwie godziny przed startem zawodów, jesteśmy już maksymalnie wycieńczeni po takim „marszu”. Zdarzało mi się w taki sposób podróżować nawet pół kilometra na wyznaczone stanowisko, a wtedy po przybyciu na miejsce naprawdę jest ciężko wyrównać oddech i zabrać się za sprawne rozkładanie sprzętu przygotowując się do sygnału rozpoczynającego zawody.

Wędkarstwo sportowe, czyli co to takiego?
Szybko płynąca, duża rzeka – tutaj siła się przyda

Same łowienie to również wysiłek fizyczny. Zawody wędkarskie nie są rekreacyjnym łowieniem, czekaniem na branie okazałej ryby, z częstym spoglądaniem na otaczającą nas przyrodę.  To żmudna, czterogodzinna praca, ściśle związana z ustaloną taktyką, która zresztą często zmienia się podczas samego trwania zawodów. Czasami na końcowy sukces składa się złowienie 400-500 drobnych rybek, bo to może się bardziej opłacać od złowienia kilkunastu dużych ryb. Pół tysiąca ryb w czasie 4 godzin zawodów, sami sobie przeliczcie co jaki czas ryba ląduje w siatce. Powtarzalność cały czas tych samych ruchów wymaga cierpliwości, ciągłego zachowania koncentracji jak i nie małej kondycji fizycznej.

Prawie jak szachy

I tu płynnie przechodzimy do taktyki, rzeczy kluczowej w sporcie. Dobrze dobrana taktyka pomoże nam osiągnąć lepszy rezultat, niż wynikałoby to wyłącznie z naszego talentu czy doświadczenia. Dobrze dobrana i realizowana taktyka pozwala na ukrycie naszych niedoskonałości i braków. Znam wielu wędkarzy, którzy wyjeżdżając na ryby zawsze ma ten sam zestaw: sprzęt, zanęty, przynęty. Ich łowienie nie różni się niczym, po prostu czasami wyniki są lepsze, czasami gorsze. Takie sprawy nie mają miejsca w wędkarstwie sportowym. Wiadomo, każdy ma jakieś przyzwyczajenia, są też pewne schematy, jednak rzadko się zdarza, aby jakiekolwiek zawody były do siebie identycznie podobne. Nawet jeśli chodzi o rywalizację na tej samej wodzie, w tym samym okresie czasu. Często sytuacja zmienia się dosłownie z dnia na dzień, a nasze taktyka musi być elastyczna.

Umiejętność dopasowania się ćwiczymy na treningach

Dobranie odpowiedniej taktyki jest efektem treningów, doświadczenia i wiedzy. O wiele łatwiej dojść do prawidłowych wniosków jeśli jesteśmy w grupie kolegów, dzielących się doświadczeniami i zawodniczą wiedzą. I właśnie na takiej zasadzie powinny działać Wędkarskie Kluby Sportowe, które są zarejestrowane niemal w każdym Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego. Wspólne treningi złożone z 3-4 osób, pozwolą nam zgromadzić znacznie więcej informacji niż trening w pojedynkę. Im więcej danych, tym większa szansa na ułożenie prawidłowego planu taktycznego. Jednak aby uzyskać odpowiednie, pomocne nam dane, sam trening należy przeprowadzić w odpowiedni sposób. A to już temat na oddzielny, zapewne długi artykuł. Źle przeprowadzony trening da nam złe informacje, z których nie będziemy w stanie ułożyć poprawnej taktyki. Nadmiar informacji również może nie być dobry, gdy wyselekcjonujemy błędne dane, złożymy z nich zupełnie nietrafioną taktykę.

Nawet idealnie dobrana taktyka i realizacja naszego planu taktycznego nie musi przynieść sukcesu. Często nasz plan musi być zmieniony już w trakcie łowienia, tutaj przydaje się nasze doświadczenie, które pozwala nam wprowadzić zmiany do naszych początkowych założeń. W związku z tym, że zawody spławikowe są rozgrywane na długim odcinku brzegu, często musimy mieć kilka planów taktycznych. Wynika to z różnic występujących co kilkaset, czy też nawet co kilkadziesiąt metrów jeśli chodzi o parametry łowiska. Mamy przecież różne głębokości, twardości dnia, strefy bardziej lub mniej rybne, czy też diametralnie inne pod względem gatunkowym.

Wędkarstwo sportowe, czyli co to takiego?
Czasami nawet kilkanaście złowionych ryb daje dużą satysfakcję, jeśli jest to efekt trafionej taktyki

Na co ja zwracam uwagę?

Na początku zawsze robię rozeznanie łowiska, ważne są jego parametry, dominujące gatunki ryb oraz te towarzyszące, łowione znacznie rzadziej. Przydatne są wyniki zawodów, zdjęcia, czy też relacje znajomych. Gdy łowisko jest mi zupełnie nieznane, wtedy mamy najwięcej roboty i decyzji do podjęcia. Należy wytypować najskuteczniejszą metodę, czyli taką która da nam największą wagę, a raczej… najpewniejszą drogę do uzyskania dobrego wyniku. Kolejne kroki, które pozwolą nam wybrać optymalną taktykę są efektem treningów, oczywiście jeśli umiejętnie wyciągniemy odpowiednie wnioski.

Trening czyni mistrza

Technika to trzeci element, który ciągle powinien szlifować wędkarz sportowy. Można posiadać talent, czyli wrodzoną łatwość w przyswajaniu pewnych rzeczy, które przychodzą nam naturalnie. Jednak talent trzeba ciągle rozwijać, właśnie poprzez trening. Powtarzalność ruchów wykonanych prawidłowo i sprawnie jest nierozłącznym elementem dobrego technika. W sportowym spławiku technika ma bardzo szeroki wachlarz: łowienie odległościówką bliżej brzegu i na dystansie, łowienie tyczką ryb bonusowych, średniej ryby w tempo, łowienie długim batem czy też uklejówką tuż pod nogami. Do tego trudne łowienie na rzekach, czy też w zależności od dominującego gatunku ryb, bo niektórzy lepiej czują się w łowieniu płoci, a inni leszczy.

Każda z wymienionych dziedzin rzemiosła sportowego spławika ma znowu setki swoich elementów, które należy jak najlepiej przyswoić i wykonywać. Gruntowanie łowiska, prezentacja przynęty, dobór spławika czy moment zacięcia – każdy z tych elementów powtarza się w każdej z technik, jednak jest dobierany i wykonywany inaczej w zależności od zastosowania. Dobra technika użytkowa pomaga  osiągnąć lepszy wynik. Szybkość, precyzja, opanowanie, to cechy, które znacznie pomagają w czasie zawodów. Jeśli łowimy w strefie, gdzie są te same ilości podobnych ryb, nasi sąsiedzi łowią tą samą metodą oraz mają podobną taktykę, to właśnie wtedy decydująca może być nasza technika, to dzięki niej  jesteśmy w stanie uzyskać lepszy wynik.

W czym czuję się najmocniejszy?

Zdecydowanie w łowieniu odległościówką, czy też „dłubaniu” trudnych, pojedynczych ryb tyczką. Co ciekawe, moje łowienie w zawodach zaczęło się właśnie od wagglera i wędki z kołowrotkiem. Przez kilka lat przerobiłem mnóstwo odległościowych zestawów, spławików i sposobów montażu zestawu. Co najważniejsze, w tej metodzie czuję pewność i nie obawiam się zastosować matcha w zawodach. Gdy brakuje nam tutaj pewności – jest to furtka do wielu błędów, przez które nie łowimy ryb i tracimy cenny czas. Z drugiej strony widzę u siebie duże braki jeśli chodzi o łowienie uklejek, szybkie łowienie batem czy też tyczką w szybkich rzekach o uciągu powyżej 15 gram. Łowienie krótką wędką jest żmudne i monotonne, często zresztą pomijane jako trening udoskonalający przez wielu sportowych wędkarzy.

Wędkarstwo sportowe, czyli co to takiego?
Czasami musimy się uporać również z niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi

Łowienie z „głową”

Sportowa mądrość wynikająca z doświadczenia, a także cierpliwość czy też odporność psychiczna to klucz do sukcesu. Nie da się wygrywać wszystkich zawodów po kolei, ale Ci najlepsi, zawsze są wysoko. Wysoki poziom osiąga się nie poprzez pojedyncze zwycięstwa, lecz przez ciągłe, powtarzalne uzyskiwanie wyników lokujących nas w czołówce. Często wędkarza z doświadczeniem nazywam wędkarzem „obłowionym”. Każde zwycięstwo rodzi się w głowie, każdy plan, który później należy jak najlepiej zrealizować. Kiedyś słyszałem, że obserwowanie boków (czyli naszych sąsiadów łowiących w najbliższej odległości po lewej i prawej stronie) nie jest za dobre, że należy się skupić na swoim łowieniu. I tak i nie. Podczas pewnego holowania lub podczas wyjeżdżania zestawem możemy rzucić okiem w lewo bądź prawo. Nie należy tego robić w kluczowych momentach, które spowolni nam założenie przynęty czy też zauważenie brania.

Uwaga na triki

Najważniejsze jest niepodejmowanie pochopnych decyzji. Często się zdarza, że ktoś obok nas łowi więcej ryb, czy należy go podpatrywać szukając cudownego rozwiązania? A co jeśli mamy zupełnie inne taktyki, inne mieszanki zanętowe? Informacjami zawsze ważnymi są odległość i metoda łowienia, a także częstotliwość donęcania. Trudno jest zauważyć ilość i rodzaj przynęty (z wyjątkiem stosowania pinki – tutaj zakładanie robaka jest ekspresowe, a czasami w ogóle przynęta jest niezmieniana po złowieniu ryby), czy też głębokość łowienia. To czy ktoś łowi delikatnie (grubość przyponu, często z małym haczykiem) można wywnioskować poprzez częstsze stosowanie podbieraka w przypadku ryb, które my przyjmujemy „na klatę”. Pamiętać jednak należy, że nas sąsiad wie, że go podpatrujemy i czasami… może wprowadzić nas w niezłe maliny. Nęcenie pustym kubkiem lub też kulką czystej gliny 3 metry od pola łowienia w sytuacji, gdy donęcanie odstrasza ryby. Albo zastosowanie podbieraka przy podbieraniu ryb, które spowoduje spowolnienie naszego tempa, bo sami odchudzimy przypon i złapiemy za podbierak. To tylko dwa z wielu trików i sztuczek, dlatego najpewniej zachować „chłodną głowę” i trzymać się jedynie swojej taktyki.

Wędkarstwo sportowe, czyli co to takiego?
Uwagi zza pleców często są bardzo przydatne

Pomoc na stanowisku

Bardzo dużą pomocą zawodnika jest jego „obstawienie” odpowiednią osobą. Jego zadaniem jest obserwacja sąsiednich zawodników i przekazywanie odpowiednich i właściwych informacji. Dzięki takiej osobie jesteśmy w stanie skoncentrować się wyłącznie na swoim łowieniu, nie raz byłem świadkiem sytuacji, gdy celna podpowiedź  „obstawiającego” zupełnie zmieniało efekt „pracy” zawodnika. Osoba wspomagająca za naszymi plecami jest też często niezastąpiona podczas pracy drużynowej, gdy ktoś musi przekazywać ważne informacje pomiędzy zawodnikami jednej drużyny siedzącymi w różnych sektorach.

I na koniec… szczęście sprzyja lepszym

Wędkarstwo to jednak dziwny sport. Każdy element można wykonać perfekcyjnie, a i to nie da nam zwycięstwa. Nawet jeśli nasze umiejętności znacznie przekraczają średnią zawodniczą to bez szczęścia… No właśnie, podobno szczęście sprzyja lepszym, jednak nie ma chyba innego sportu, gdzie szczęście jest wskazane. Zaczynając od dobrego losowania, a kończąc na jednej, czasami przypadkowej większej rybie robiącej różnicę na wadze. Przyjmijmy jednak, że szczęście obdarowuje każdego identycznie, a już na pewno wpływu na jego dostatek nie mamy.

Powyższe przytoczone przeze mnie elementy wskazują, że wędkarstwo jak najbardziej może być połączone ze sportem, gdzie mamy do czynienia z wysiłkiem fizycznym, techniką, taktyką oraz intelektem. A gdy dołączymy do tego sportowe podejście do wędkarstwa w postaci wypuszczania złowionych ryb, obraz wędkarza sportowego będzie kompletny.

Wędkarstwo sportowe, czyli co to takiego?
Oto dopełnienie wędkarstwa sportowego – wypuszczajmy ryby!

Może Ci się przydać

One comment

  1. Wędkarstwo sportowe, czyli co to takiego?

    Super tekst Tomek ! Klasa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *