Feeder, Picker i Wędkarstwo gruntowePoradnik

Nocne, rzeczne feederowanie, czyli sposób na dużego leszcza

Wędkowanie w okresie letnim daje dużo przyjemności z przebywania nad wodą. Kiedy jest ciepło i przyjemnie, odczuwamy podwójną radość, bo łowienie zawsze jest fajne, ale w ciepłe dni jest też wyjątkowo relaksujące. Z rana budzi nas śpiew ptaków. Pierwsze promienie słońca przebijają się znad drzew, na wodzie możemy zaobserwować pierwsze poranne spławy ryb, które zaczynają się budzić do żeru po nocnym odpoczynku. Piękne chwile. Czy można chcieć czegoś więcej?

Wędkarskie „charaktery”

Wszystko zależy od wędkarza i jego podejścia. Część z nas jedzie nad wodę odpocząć po ciężkim tygodniu pracy, wyłączyć się od zgiełku, który nas otacza na co dzień. Ryby są tutaj tylko miłym dodatkiem, bo ten typ lubi po prostu, posiedzieć przy grillu z puszką napoju chłodzącego nad wodą. Inni jadą z nastawieniem na złowieniem czegokolwiek. Nie muszą to być duże ryby, ważne żeby się coś działo. Plan na wyjazd szykują w głowie już parę dni przed. Jednak te dwie grupy łączy wspólny mianownik. Są to wyjazdy w większości za dnia oraz musi być ładna pogoda.

Ostatnia grupa to łowcy okazów, wędkarscy fachowcy. Dla nich nie ma złej pogody. Potrafią się poświęcić, dla złowienia tej jedynej i wymarzonej ryby. Po latach wyjazdów i złowieniu mnóstwa ryb, taki wędkarz oczekuję czegoś więcej. Zaczynają się poszukiwania tych największych z danego gatunku. Odstępstwem od tej reguły są oczywiście zawody. Tam każda ryba jest na wagę złota. 

Mój czas nad wodą, poza zawodami jest po części przeznaczony na poszukiwanie wielkich ryb. Staram się chociaż kilka razy w roku wyskoczyć na nocne, duże leszcze. Uważam, że najlepszymi miesiącami do zlokalizowania i przechytrzenia dużego leszcza jest wrzesień i październik. Ten zakres dat jest dość uniwersalny, trzeba wziąć poprawkę na fakt, że każde łowisko rządzi się swoimi prawami.

Stanowiska nocnych leszczy

Najważniejszą rzeczą jest znalezienie odpowiedniej miejscówki. Jak to zrobić?

Sposobów jest kilka. Można porozmawiać, podpytać kogoś kto jeździł już za nocnym leszczem. Wiadomo, że informacji o dokładnym miejscu nie dostaniemy, większość wędkarzy nie zdradzi swojej najlepszej miejscówki, ale będziemy mieli już jakiś punkt odniesienia. Drugim sposobem, myślę, że dużo łatwiejszym, jest przeszukanie internetu. Jest bardzo dużo grup wędkarskich na Facebooku. Zdjęcia i opisy dodawane są praktycznie na bieżąco. Wystarczy trochę chęci, by dostać informację. Jeżeli mamy już upatrzony odcinek rzeki lub miejscowość w której chcemy łowić, wchodzimy wtedy na Google Maps i szukamy miejsca z wyraźnym zakrętem. Na zakrętach, po zewnętrznej stronie, główki są zawsze głębsze. Główny nurt, który wręcz się w nie wbija, bardzo mocno kręci wodą w zatoce i nanosi różnego rodzaju pożywienie na jej środkową część. Takie miejscówki są czesto odwiedzane przez nocne leszcze, które po całym dniu stania w nurcie lub na jego skraju, zmieniają miejsce na spokojniejsze, by odpocząć i coś przekąsić.

Nocne, rzeczne feederowanie, czyli sposób na dużego leszcza
Na czerwono zaznaczony zakręt, na którym szukamy główki.

Nieco o sprzęcie

Na takie wyprawy z reguły jeżdżę z kolegą. Zawsze to raźniej siedzieć z kimś, niż samemu całą noc. Miło jest porozmawiać podczas długiej nocki, ale najważniejszą rzeczą jest bezpieczeństwo. Rozkładam moje feedery o długości 3,6 m o c.w. do 90 gr. Jestem zwolennikiem raczej miękkich i delikatnych wędek, więc w moim pokrowcu trudno znaleźć kije o większym c.w. niż 100 gr. Na kołowrotkach nawinięta żyłka o średnicy 0,20 mm, zakończona skrętką. W takim zestawie bardzo ważny jest przypon, minimalna długość to 80 cm.

Haczyk dostosowuje do przynęty i tu złotego środka nie ma, trzeba trafić w aktualny gust ryb. Podam trzy moje ulubione przynęty. Na pierwszym miejscu jest oczywiście czerwony robak – “gnojak”, następnie pęk białych robaków i na ostatnim miejscu kukurydza. Bardzo często miksuję te przynęty ze sobą. Robię tak zwane kanapki. Czerwonego robaka zapinam z dwoma białymi robakami. Można też, jak to nazwał mój kolega, dać kukurydzę z wąsami, czyli kukurydza i dwa białe robaki. 

Nocne, rzeczne feederowanie, czyli sposób na dużego leszcza
Zdjęcie obrazujące typową, leszczową miejscówkę.

Miejsce, w którym będziemy szukać leszcza w nocy, jest całkowicie inne od tych, gdzie szukamy go za dnia. Zestawy zarzucamy bardziej na środkową część zatoki, czyli tą płytszą i spokojną wodę. Dużo zależy od jej wielkości, przy mniejszych zatokach, można spotkać leszcze około 10 metrów od granicy nurtu ze spokojną wodą. Przy dużych zatokach ryby potrafią wejść naprawdę daleko w jej głąb. 

Nęcenie koszykiem

Mamy już wybraną miejscówkę i zarzucone zestawy. Przyszedł czas na zanęcenie. Stosuje zanęta jasną, słodką o średniej i grubej frakcji. Jeżeli będziemy podawać tylko za pomocą koszyka, to rozrabiamy samą zanętę bez gliny. Łowić będziemy na względnie spokojnej wodzie, więc dodatkowe dociążanie nie będzie potrzebne. Gdy będziemy nęcić samymi koszykami to 3 kg suchej zanęt powinno wystarczyć. Pierwsze namaczanie zanęty najlepiej zrobić kilka godzin przed łowieniem, ponowne już nad wodą. Zanęta musi być lekko przemoczona, tak aby nie pracowała. Pracująca zanęta może nam ściągnąć w łowisko wszędobylskie krąpie, ale przecież nie o nie nam chodzi. Do zanęty dodaję to co będzie na haku, czyli pół litra białego robaka i puszkę kukurydzy.

Zdarzają sytuację, kiedy przynęty trzeba nieco zmodyfikować. Pamiętam tegoroczne zawody nocne na Odrze. Miejsce zanęcone, wędki zarzucone i czekam… czekam … czekam. Przynęty już wszystkie na haku były przetestowane i dalej nic, a wiedziałem że leszcze są w łowisku, bo widziałem wieczorne spławy. Nie dawało mi to spokoju. Postanowiłem podać ciętego gnojaka w glinie, pierwszy rzut i po pięciu minutach wędka wygięła się prawie w pół. Za chwilę pierwszy ponad dwukilowy leszcz był już w podbieraku. W ciągu dwóch godzin od 1:00 do 3:00 miałem w siatce siedem sztuk. Wszystkie powyżej dwóch kilo. Gdyby nie determinacja i wieczorne obserwowanie wody, zszedłbym rano o kiju.

Nocne, rzeczne feederowanie, czyli sposób na dużego leszcza
Po pierwsze klimat, po drugie, raz jeszcze klimat, po trzecie radość z udanego, nocnego wędkowania.

Nęcenie „z ręki”

Drugą z możliwości nęcenia jest podawanie kul rękoma. W tym przypadku sama zanęta już nie wystarczy, musimy do niej dodać glinę w proporcji 1:1. Mieszanka z gliną jest dużo praktyczniejsza. Nasze kule rozmywają się o wiele wolniej i nie sycą tak szybko ryb, oraz są dociążone i pozostają na miejscu w którym je położyliśmy. Przy nęceniu kulami musimy być świadomi że, jeżeli źle podamy naszą zanętę, to uzyskamy odwrotny efekt od zamierzanego. Na pierwszych nocnych wyprawach, poleciłbym podawanie zanęty z koszyka na „zaklipsowanej” na kołowrotku żyłce, wtedy zestaw zawsze będziemy podawać w to samo miejsce. Mam nadzieję, że po zlokalizowaniu dobrej miejscówki i zastosowaniu tych wskazówek, uda się Wam złowić wymarzonego, dużego leszcza.

Może Ci się przydać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *