Przejdź do treści
podbierak spinningowy

Podbierak spinningowy - jaki wybrać

Większość ogniskowych opowieści o rybach gigantach mogłaby mieć inne zakończenie, gdyby tylko wędkarz miał przy sobie podbierak. Spinningiści dzielą się na tych, którzy podczas wypraw mają podbierak zawsze przy sobie i na tych, którzy będą go mieli – po pierwszej, dużej rybie straconej w trakcie podbierania ręką.

Zawsze z podbierakiem

Wolałbym wyjść nad wodę zapominając pudełka z przynętami niż podbieraka. Nie da się ukryć, że celem każdego wędkarza jest złowienie dużej ryby, na którą poluje na każdym wyjściu. Starannie dobrane przynęty, plecionka o grubości włosa czy perfekcyjne nie mają większego sensu jeśli finalnie traci się ją na samym końcu holu. Szczęście wędkarskie bywa przewrotne i może dać nam rybę w bardzo trudnym miejscu, które jest praktycznie nie do obsłużenia bez podbieraka.

W wyniku swojej głupoty straciłem wiele pięknych ryb – bolenia którego próbowałem podebrać ręką z wysokiej skarpy zawieszonej nad wodą, szczupaka którego chwytem za kark próbowałem windować z kanału w grudniową noc czy okonia, który wszedł w przybrzeżne lilie. Każda z tych ryb mogła wylądować na brzegu gdybym miał przy sobie podbierak. Czasem ratowało mnie szczęście, tak jak wtedy gdy nieznajomy wędkarz pomógł mi podebrać troć, używając czegoś przypominającego siatkę na motyle (pożyczoną od załogi statku cumującego przy nabrzeżu w centrum Gdańska).

To był moment, w którym uznałem że moje szczęście się wyczerpało i trzeba zaopatrzyć się w podbierak.

Jaki podbierak spinningowy wybrać

Wędkarstwo to połączenie statystyki z umiejętnościami. Prędzej czy później, każdy wędkarz trafi na rybę, która go zaskoczy. Jeśli nigdy nie złowiłeś dużego szczupaka, to na pewno zdziwisz się jaką silną i energiczną jest rybą i ile odwago potrzeba żeby pierwszy raz podebrać Essoxa chwytem pod szczękę. Lepiej być przygotowanym zawczasu i sięgnąć po będący pod ręką podbierak niż zastanawiać się czy tym razem zestaw wytrzyma siłowe holowanie do brzegu. Noszenie i używania podbieraka to również kwestia etyczna, ponieważ minimalizuje ryzyko okaleczenia ryby podczas podbierania i bardzo skraca czas holu, co wpływa na kondycję złowionych ryb.

Podbieraki, które są dostępne w sklepach wędkarskich to przeważnie podbieraki zintegrowane (takie których kosz na stałe mocowany jest do sztycy) lub połączenie sztycy i kosza. Dużych, zintegrowanych podbieraków używam w trakcie łowienia szczupaków i boleni, mniejszych gdy łowię okonie. Zazwyczaj podbieraki zintegrowane mają dużo mocniejsze i bardziej trwałe łączenie sztyca-kosz, co w przypadku dużych ryb jest ważnym aspektem. Próba podniesienia z wody dużego szczupaka na lekkim koszu wkręcanym w sztyce może skończyć się złamaniem sztycy lub wyrwaniem gwintu, który łączy oba elementy.

Jeśli łowisz zarówno mniejsze i większe ryby, to proponuję zaopatrzyć się w dwa podbieraki – jeden mocny, zintegrowany do większych ryb i drugi lekki, kompaktowy podbierak do mniejszych okazów. W przypadku dużych podbieraków trzeba pogodzić się z tym, że są ciężkie i dość duże, głównie przez sztycę, która w taki konstrukcjach jest solidniejsza i wykonana z twardszych materiałów (czasem z aluminium). Kosz w dużych podbierakach jest też dużo większy, na tyle by z zapasem podebrać np. osiemdziesięciocentymetrową rybę. Sprzęt taki nosimy ze sobą w ręku lub kładziemy w bezpiecznym miejscu na łódce. Często kosz takich podbieraków jest składany i ważne jest żeby nauczyć się go sprawnie rozkładać! Jeśli zaczniesz to robić w trakcie holu, kiedy ręce trzęsą się jak galareta, to łatwo o błąd – nadmierne poluzowanie linki czy trzymanie ryby na zakręconym hamulcu najczęściej kończy się spadem.

Jeśli chodzi o małe podbieraki okoniowe, to trzeba oddzielnie rozpatrzyć dwie kwestie: sztycę i kosz. W trakcie łowienia okoni przemieszczam się nieporównywalnie częściej niż podczas szukania szczupaka. Nie wyobrażam sobie robienia kilku kilometrów wokół jeziora czy wzdłuż rzeki z ciężkim, szczupakowym podbierakiem. Bardzo często wędkuję też w mieście, stojąc na wysokich betonowych brzegach i duża ryba wielokrotnie wymusiła na mnie podbieranie w miejscu, gdzie tafla wody jest kilka metrów niżej od gruntu pod nogami. Na szczęście producenci obsługujący bardzo modny segment rynkowy streetfishing wprowadzili do oferty długie, teleskopowe sztyce wykonane z węgla. Te konstrukcje znane są przede wszystkim wędkarzom spławikowym, ale bardzo skutecznie weszły do asortymentu dla spinningistów.

Długie sztyce węglowe są bardzo lekkie, co umożliwia noszenie ich na ramieniu przez kilka godzin bez dyskomfortu. W większości przypadków można obsłużyć je jedna ręką. Od kilku lat używam sztycy Gunki Street Handle, dzięki której wiele pięknych ryb wylądowało na brzegu. Sztyca wyposażona jest w pasek na ramię i występuje w dwóch długościach – 330cm i 350 cm. Po złożeniu ma 62 centymetry i waży odpowiednio 355 gramów (330 cm) i 445 gramów (350 cm). Jest bardzo łatwa w obsłudze, kosz wysuwamy jedną ręką po czym podbierak sam rozsuwa się do pełnej długości. Na rynku jest jeszcze kilka innych, podobnych produktów: Jaxon Landing Handle PL-AFB400, Spro Freestyle Carbon 300, czy NGT Match.

Jeśli chodzi o kosz, który będzie łączony ze sztucą, to najwygodniejszy jest kosz z siatką gumowaną, z dużymi oczkami. Nie ma bardziej frustrującej czynności, niż odplątywanie kotwic woblera z żyłkowanej siatki – zazwyczaj kończy się to cięciem drobnych żyłek, z których zbudowany jest kosz. Na potrzeby podbierania okoni, kosz o średnicy 50 centymetrów będzie dobrym wyborem. Jest na tyle mały, że nie przeszkadza w noszeniu i transporcie oraz na tyle duży by poradzić sobie z większą rybą.

W przypadku dużych podbieraków spinningowych, od kilku lat korzystam z produktu Dragona z koszem składanym na pół. Jest to bardzo wytrzymała konstrukcja z łatwym sposobem składania. W przypadku dużych podbieraków nie musimy aż tak bardzo dbać o jego niską wagę i małe rozmiary po złożeniu, ponieważ i tak nie będziemy nosili go na ramieniu. Zazwyczaj po dotarciu do konkretnej miejscówki, rozkładam go i odkładam w wygodne miejsce, tak żeby być gotowym na chwycenie go w odpowiednim momencie

Kilka uwag

Zakup podbieraka spinningowego to również oszczędność, która potrafi się bardzo szybko zwrócić. Poza podbieraniem ryb, używam go do wyczepiania przynęt, w szczególności woblerów. Wobler, który utkwił w przybrzeżnej roślinności jest praktycznie stracony, jeśli nie używamy bardzo mocnych linek. W takim przypadku, sięgam koszem w obszar gdzie przynęta utknęła i staram się zaczepić koszem o grot haka lub kotwicę. Zazwyczaj po kilku szarpnięciach wobler uwalniany jest z zaczepu. W podobny sposób ściągam przynęty z gałęzi drzew. Przetestowane i działa!

Wędkarstwo to łut szczęścia, ale szczęściu trzeba pomagać. Podbierak uważam za jeden z najważniejszych elementów wyposażenia wędkarza nad wodą, który jest tak samo ważny jak dobra wędka czy ulubiona przynęta.

Poprzedni artykuł Jaka wędka na bolenia
Następny artykuł Jaka wędka na sandacza