Przejdź do treści
street fishing

Street fishing - łowienie w mieście

Street fishing stał się jednym z ciekawszych trendów w wędkarskim świecie w ostatnich latach. Oczywiście łowienie w miejskich rzeczkach i kanałach nie jest czymś zupełnie nowym, ale obiektywnie wzrasta liczba wędkarzy, którzy po miejskich chodnikach biegają z wędkami i podbierakami.

Czym jest street fishing?

Street fishing to łowienie w wodach otoczonych miejską infrastrukturą – budynkami mieszkalnymi, deptakami, chodnikami i parkingami. Do pewnego momentu łowienie w mieście wydawało mi się zupełnym absurdem. Miejski zgiełk i wrzask połączony z łowieniem miedzy blokami mieszkalnymi był dla mnie czymś zupełnie niezrozumiałym – wychowałem się na Pojezierzu Drawskim, gdzie dzika przyroda i polodowcowe jeziora ukształtowały mnie jako wędkarza. Jak mówi stare polskie porzekadło „potrzeba matką wynalazków” lub „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma”. Tak więc nie miałem ani czasu, ani miejsca żeby swobodnie uganiać się za drapieżnikami i pojechałem „na miasto”.

Moim największym szczęściem jest okolica w której mieszkam – w 30 minut jestem w stanie dotrzeć do koryta Wisły, Martwej Wisły, miejskich kanałów portowych i niezliczonych rzeczek i stawów retencyjnych. Będąc na ogromnym głodzie wędkarskim załadowałem sprzęt do auta i pojechałem do ścisłego centrum Gdańska, gdzie płynie Motława oraz Martwa Wisła. Po kilku wyjazdach wpadłem po uszy, siedzę tak do dziś i nie mam zamiaru rezygnować z takiego łowienia.

Zalety street fishingu

Dla mnie street fishing to przede wszystkim wolność wędkarska. Lekki spinning wożę zawsze na tylnej kanapie auta i na ulubione miejscówki jestem w stanie dotrzeć w kwadrans. Infrastruktura miejska pozwala na dojazd praktycznie pod samą rzekę. Kilka razy zdarzyło mi się łowić stojąc przy aucie, zerkając jednym okiem na córkę, która spała w foteliku samochodowym, a drugim na szczytówkę okoniówki.

Bliskość łowiska pozwala mi też na częste łowienie w krótkich sesjach, maksymalnie dwugodzinnych. Wysoka częstotliwość bywania nad wodą pozwala na skuteczniejszą obserwację rzeki, zrozumienie jej dynamiki i zmienności, co bezpośrednie rzutuje na wyniki. Street fishing to dobre rozwiązanie dla młodych wędkarzy, którzy nie mają możliwości przemieszczania się autem i dojechaniem na miejscówki oddalone o kilkadziesiąt kilometrów – wielu z moich kolegów na ryby jeździ tramwajem, a widok człowieka z podbierakiem na przystanku w Gdańsku nie budzi już tak dużego zdziwienia.

Street fishing to też bardzo szybki kurs wędkarski dla początkujących. Miejskie wody są przeważnie bardzo popularne wśród miejscowych i to właśnie od nich możemy nauczyć się najwięcej. „Lokalesi” wiedzą gdzie bierze, na co i kiedy, dlatego pogawędki z kolegami po kiju to bardzo dobry pomysł jeśli chcemy rozpoznać nową wodę. Nie każdy jest chętny do dzielenia się taką wiedzą, co jest dla mnie zupełnie zrozumiałe i należy uszanować tajemnicę wędkarską kolegów znad wody. Nie zmienia to faktu, że można również obserwować jak łowią inni spinningiści – jak prowadzą przynętę, jaki sprzęt stosują i gdzie najczęściej łowią.

Wody miejskie rządzą się swoimi prawami i gdy tylko pocztą pantoflową informacja o pojawieniu się ryby obiega lokalne środowisko, brzegi stają się tłoczne. Jeśli nie masz odpowiedniego doświadczenia w typowaniu dobrych miejscówek warto obserwować lokalnych wędkarzy. Dobrym pomysłem jest również obserwowanie lokalnych grup wędkarskich, na których spinningiści dzielą się swoimi wynikami. Wrzucane zdjęcia są kopalnią wiedzy – pokazują porę dnia, konkretną lokalizację i nierzadko przynętę na którą złowiono rybę. Skoro takie informacje są na stole to trzeba je wykorzystywać.

Jeśli chodzi o ryby, to nie nastawiałbym się na bicie rekordów. W większości przypadków na każdej wodzie można złowić rybę – kwestia jest jak dużą i jakiego gatunku. Warto sprawdzać okoliczne wody, nawet wtedy gdy usłyszeliśmy że „tam nie ma ryb”. Bardzo często takie stawy są dobrym łowiskiem – przełowione przez spławikowców i niedzielnych spinningistów mogą pokazać swój potencjał kiedy zaczniemy łowić inaczej niż wszyscy. Street fishing kojarzy mi się nieodzownie z bardzo lekkim łowieniem, które może być zabójczo skuteczne na okolicznych stawach retencyjnych, gdzie większość wędkarzy łowi ciężej i większymi przynętami.

Street fishing – pierwsze kroki

W jednym z poprzednich artykułów opisywałem jak wyrobić kartę wędkarską, która jest naszym paszportem na wędkarskich wyprawach, tych mniejszych i większych. Jeśli masz kartę wędkarską czas wytypować sobie kilka miejsc wartych obłowienia. Jeśli w twojej okolicy znajdują się glinianki, stawy retencyjne czy kanały to warto dobrze rozpoznać te miejsca. Na nowych miejscówkach sprawdzam głębokość, rozpoznaję przeszkody, dogodne podejścia do wody oraz szukam kogoś z kim można wymienić się opiniami. Jeśli spotkałeś chociaż jednego wędkarza na brzegu to już połowa drogi za Tobą – jeśli w wodzie jest ryba, to prędzej czy później coś złowisz.

Wędkując w mieście nastawiam się przede wszystkim na popularne gatunki ryb, takie jak okoń, wzdręga, płoć czy boleń. Oczywiście w różnych regionach Polski rybostan może się różnic, ale wszędobylski okoń pływa praktycznie w każdej wodzie. Tak jak wspominałem w poprzednim akapicie, street fishing to przede wszystkie lekkie i bardzo lekkie łowienie. Kanały, zbiorniki retencyjne i miejskie rzeczki są przeważnie płytkie i nie ma sensu stosowanie obciążenia powyżej 3 gramów. Lekkie łowienia to doskonały sposób na rozwój umiejętności spinningowych takich jak czucie przynęty, precyzja rzutów i holowanie ryb delikatnym sprzętem, co na pewno zaprocentuje w przyszłości.

Jeśli chodzi o sprzęt to wystarczy nam podstawowy zestaw – wędka, podbierak (koniecznie!) i pudełko ulubionych przynęt. Propozycje skutecznych przynęt do metody ultralight opisałem w tym artykule. Już dawno temu wyleczyłem się z noszenia dużej torby z przynętami, więc jedno dobrze skomponowane pudełko z wabikami jest dobrym rozwiązaniem kiedy łowimy w mieście. Wybór wędki to kwestia bardziej skomplikowana, zależna od naszych preferencji oraz gatunku na który polujemy. Jeśli szukasz szybkiej odpowiedzi „co kupić do street fishingu” to proponuję zestaw DAM Microflex o wyrzucie do 7 gramów sparowany z kołowrotkiem Dawia Legalis 2000. W jednym z kolejnych artykułów szczegółowo opiszę moje propozycje sprzętowe przeznaczone dla miejskich łowców.

Warto łowić w mieście

Oprócz wielu pięknych ryb i emocji z tym związanych, street fishing pozwolił mi na poznanie wielu ciekawych ludzi na brzegu wody. Informatycy, wykładowcy, kucharze, stoczniowcy, emeryci, muzycy – wszystkich łączy zamiłowanie do wody i ryb. Łowienie w mieście jest też dla mnie odskocznią od codziennych obowiązków, stresu i pracy – nawet kilkadziesiąt minut spędzonych nad wodą dobrze oczyszcza umysł i pozwala na wyciszenie. Dla mnie to największa zaleta wędkarstwa w mieście – nad wodę mogę jechać o każdej porze dnia i nocy, bez zbędnych przygotowań. W czasach studenckich „noc na mieście” oznaczała dla mnie zwiedzaniem barów, knajp i bud z kebabami. Dzisiaj to cisza, spacery uśpionym miastem i okonie, których mimo ogromnej presji jest wciąż dużo.

Poprzedni artykuł Wędka do street fishingu
Następny artykuł Wędka na lina